rozmyślanie, wspominanie, refleksje o tym co mi najbliższe, garść uwag i zachwytu
Wpisy

WSPOMINANIE
Jak się ma dwie dziewczynki w domu, to jest komunijny problem, a nawet może dojść do niebotycznej awantury. Ta druga, młodsza siostra koniecznie chciała iść do komunii ze starszą. Charakterną dziewczynką była. Jakoś ją uładziliśmy i się uspokoiła. "Jakoś" wyglądało tak: musiała dostać podobną torebeczkę do komunijnej, a na zdjęciu znaleźć się na pierwszym planie. W sumie bardzo ładnie to wygląda. Mama z dwiema córeczkami w 1979 roku.

A to trochę wcześniejszy czas - 1966 rok. Mój kuzyn w atelier fotograficznym. Garniturek z krótkimi spodenkami może wzbudzać wesołość. Ciekawe czy dzisiejsi chłopcy ubraliby takie spodnie i do tego, o zgrozo, podkolanówki.
Tegoroczny przebój komunijny. Co zrobi wrażenie na ośmiolatku?
Opinia, iż ludzie podurnieli wydaje mi się ze wszech miar słuszna. Z dobrobytu chyba, poprzewracało się im w głowach. Nie lubię tego komunijnego szpanu i blichtru. Wynajmowania sal restauracyjnych, prezentów jak na weselnym przyjęciu. Trochę skromności nie zaszkodziłoby, nawet jak kogoś stać na więcej.
20 maja zaproszona jestem na kolejną komunię w rodzinie. Ciekawa jestem co wymyślą. Jeśli o mnie chodzi, dziecko może liczyć na prezent 100-złotowy. Ani grosza więcej. Pewnie będę tą złą ciotką. Jakoś to przeżyję. Prawdę mówiąc, to nawet nie bardzo mi się chce w tym uczestniczyć. Ale jak się z tego wywinąć? Moja mama nie musi nawet szukać tłumaczeń. Z racji wieku i stanu zdrowia.
Ach, jaką byłam nad wyraz skromną dziewczynką. Nawet wzrok spuszczony. Na zdjęciu z 1962 roku - ja, we własnej osobie, czyli komunistka. Obok moja chrzestna i jakiś chłopiec, pewnie kolega komunista. Ale nie pamiętam kompletnie kto zacz? W prezencie komunijnym dostałam malutki zegarek. I był to jedyny prezent. Później go zresztą zgubiłam lub mi ukradli, zależy którą wersję się przyjmie.
Następne pokolenie w naszej rodzinie. Minęło prawie dwadzieścia lat. Moda komunijna się zmieniła, no i te wymagania. Feta, góra prezentów, takie małe wesela z naręczem kwiatów dla dziewczynek. Zastanawiam się skąd to się wzięło? Dlaczego pozór i blichtr ważniejszy jest od wszystkiego innego. Normalnie dobiło mnie pytanie na jednym z portali. A brzmiało ono tak: Co córka Michała Wiśniewskiego dostanie w prezencie komunijnym? Czyli co, nawet miłość dziecka można kupić. Zależy tylko ile zapłacimy? Dlaczego nikt nie zapyta jak się czuje dziecko, które zostaje bez ojca, w rozbitej rodzinie. Czy dzisiaj kogoś to interesuje?
Wyobraźcie sobie, że te dwie sympatyczne komunistki to ciocia i jej siostrzenica. Chyba w niewielu rodzinach takie przypadki chadzają po ludziach. Tak się zdarzyło w naszej. Mama i dorosła już córka urodziły w tym samym prawie czasie. Dziewczynki wychowywały się razem, nie zdając sobie wcale sprawy z zasad pokrewieństwa. Długo były dla siebie siostrzyczkami. Jak trochę podrosły, ta która jest ciotką, aby niekiedy zyskać przewagę nad siostrzenicą, wykorzystywała swoją niby "dorosłość". Dzisiaj obydwie są już mamami. I pewnie niedługo zostaną babciami.
Tutaj można się dowiedzieć więcej o komunijnych prezentach.
Dla wielu rodzin nadszedł czas komunii. Postanowiłam więc przypomnieć jak to drzewiej bywało. Wcale nie tak strasznie i wcale nie tak biednie. Po prostu inaczej. Nauka religii odbywała się w kościelnych salkach katechetycznych i nikomu to nie przeszkadzało. Pamiętam doskonale proboszcza naszej parafii, sympatycznego starszego siwego pana. Moda komunijna też się zmieniała. Zwłaszcza u dziewczynek. Przyszedł mi do głowy taki słowotwórczy żart. Chłopcy idący do pierwszej komunii to komuniści, a dziewczynki - komunistki. I pewnie gdyby nie inne konotacje, słowa te byłyby w pełni uprawnione i stosowane w komunijnym nazewnictwie. A tak kojarzą się wyłącznie z wiadomym systemem.

Moja kuzynka Basia. Rok 1959. Koniecznie z długimi włosami, ufryzowanymi chyba we francuskie loki i koniecznie długa sukienka. Zdjęcie robione w atelier.

A to już zdjęcie z roku 1964. W kółeczku mój brat. Pamiątkowa fotografia zrobiona została na tle muru otaczającego nasz kościół. Moda komunijna, jak widać, bardzo się zmieniła. Dziewczynki w krótkich sukienkach do kolan, a niektóre z nich z krótkimi włosami. Nawet więcej tych z krótkimi fryzurkami. Chłopcy w garniturach, też krótkich. Bo w krótkich spodenkach. Koszule w większości z kołnierzami á la Słowacki.

WSPOMINANIE
Musiał być ładny, ciepły wiosenny dzień 1959 roku. Może taki jak dzisiaj. Bożenka, siostra mojej mamy, wystawiła się na słoneczne promienie. Chwila odpoczynku w bramie klatki przy ulicy Marii Rodziewiczówny. Tutaj mieszkała wiele lat.
W życiu Bożeny to był ciekawy i bardzo intensywny rok. Nie zawsze radosny, co zresztą widać na jej twarzy. Trochę smutku, tęsknoty. Tęskniła za mężem, który gdzieś tam w Polsce, na jakimś kursie. Z daleka od młodej żony... Różne myśli przychodzą wtedy do głowy niedoświadczonej dziewczynie.
Smutek z powodu powracających ciągle kłopotów ze zdrowiem... w sanatoriach spędziła sporo czasu. W tym właśnie roku aż dwa turnusy. Na dodatek, a może najważniejsze, w domu czekał synek, też stęskniony za mamusią. To była niezła próba dla młodego stażem, dwuletniego dopiero małżeństwa. Przetrwali, przetrwali... jeszcze niejedno, razem, do końca.

A oto i młode małżeństwo. Szczęśliwi spoglądają z balkonu. Niczym Romeo i Julia. Tylko z dwuletnim synkiem. I tetrowymi pieluszkami w tle. No i strasznie byli chudzi. Może z miłości, z tęsknoty... bo jedzenia raczej nie brakowało. Ten dwuletni uroczy chłopczyk z kręconym włoskami to mój kuzyn Waldemar.
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 |








