Menu

EWAZNIEBA

Było, minęło i się nie wróci.

szczecińskie fuszerki

markaewa

Czasami piszę o tym co się zmieniło w moim mieście, w mojej dzielnicy. Co się dzieje, buduje, naprawia. Naprawdę z tego się cieszę jeśli wszystko jest sensowne, rzetelne i dobrej jakości. Szlag mnie jednak trafia gdy ci co o tym decydują, nadymając się na dodatek jak pawie, obiecują nam gruszki na wierzbie. Przede wszystkim dlatego, że knocą robotę. Ostatnio moją uwagę przyciągały dwie inwestycje, podobno nadzwyczajnie udane. No właśnie... okazało się, że jednak nie tak udane.

Po pierwsze Aleja Kwiatowa. Prawda, że to ładna nazwa. Kojarzy się z zapachami, przyjemnościami, kolorami. To nic, że oddano ją prawie z rocznym opóźnieniem. Nadzieja na ujrzenie czegoś niecodziennego, zaskakującego, a może i pięknego rekompensowała oczekiwanie. Niestety, we wrześniu 2012 roku cud się nie zdarzył. A kilkanaście dni później poznaliśmy mankamenty i niedociągnięcia czyjegoś przecież projektu. Aleję Kwiatową przecinają rynienki z wodą, coś na kształt szemrzących strumyków. Spadające jesienne liście skutecznie zablokowały rynienki. Woda już nie płynie. Zresztą zimą pewnie i tak by zamarzała, bo kto by ją podgrzewał. A więc... aby do wiosny. Na dodatek coś nie wyszło z zegarem słonecznym.... hmm... może dlatego, że słońca za mało.

Nie wiem czy to jakaś prawidłowość czy fatum, ale chyba wszystkie miasta mają kłopoty z obwodnicami. Przez moją dzielnicę część takiej nowoczesnej "biegnie", miałam więc okazję obserwować budowę kolejnego etapu. Już, już zbliżała się do końca i znowu coś nie wyszło. Tym razem zabezpieczenie wysokiej skarpy w pobliżu ogródków działkowych przy ulicy Warcisława. Betonowe kolumny wzmacniające skarpę zaczęły po prostu pękać. Zawsze mnie zastanawia czy projektanci mają tak mało wiedzy, wyobraźni, czy też wykonawcy projektu robią fuszerki? Ale to chyba pytanie z serii co było pierwsze, jajo czy kura?

skarpa

To rozpoczęcie budowy kolejnego etapu obwodnicy. Początek 2011 r.

 

skarpa

Tak ten fragment wyglądał w maju...

 

skarpa

... a tak w październiku 2012 r.

 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • sobietaka

    Pozwole sobie....jako ,ze sledze Twoje bloga,wiem w sumie na biezaco co i jak,a bywam tez raz po raz w Szczecinie i te miejsca,ktore opisujesz znam z autopsji rowniez...ale wravcajac do tematu....,
    nadziwic sie nie moge jaki piekny swiat...ale juz na serio...,jak wiesz ,nie mieszkam w Polsce i to ,co sie tam dzieje niemal pod kazdym wzgledem wciaz mnie zaskakuje,a nie powinno,ale nie umiem przejsc do porzadku ...
    to wszystko w Polsce to fuszerka.....,to mafijne uklady....,to lapowki...w kocu sa ludzie dobrze wyksztalceni tez...,tylko,ze ci nie decyduja tylko "pociotki"...czyli kto da wiecej w lape na przetrgach itd...slynne autostrady w Polsce...to juz smiech na caly swiat nie tylko Europe....,coz,tu gdzie ja mieszkam takie rzeczy sie nie zdarzaja,a buduje sie tego o niebo wiecej jak wiesz....i inne tez predkosci,wie na fuszerki nikt by sobie nie pozwolil,bo pozniej pokolenia rodziny musialy by placic ludziom w razie wypadku,czy jakiejsc katastrofy w tym temacie....
    sorry,ale pozwolilam sobie...,
    pozdrawiam,
    e.

  • markaewa

    @sobietaka
    pozwalaj sobie, pozwalaj :)))
    Pozdrawiam.

  • Gość 95.160.190.*

    Fuszerki niestety znajdziesz wszędzie geodeta.olsztyn.pl

© EWAZNIEBA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci