Menu

EWAZNIEBA

Było, minęło i się nie wróci.

perwersja...

markaewa

z cyklu rendez-vous (8)

Taka znajomość zawsze się pięknie zaczyna. Mężczyzna prawi ci komplementy, zapewnia, że jesteś w jego typie, urocza i bardzo kobieca. Nie przeszkadza mu Twoja za duża pupa i piersi wielkości ponad przeciętnej. Przeciwnie, pociągają go kobiety puszyste, z dużym biustem i krągłymi, dobrze zaznaczonymi  biodrami. No nareszcie normalny facet - myślisz - dla którego ciało w rozmiarze większym niż 32 ma jakąś wartość. Po prostu taki ma gust, a Tobie w to graj, bo wreszcie się komuś spodobałaś, tak całkowicie, bez zastrzeżeń.

Wzajemna adoracja trwa w najlepsze, wymieniacie się grzecznościami, komplementami. Mija jeden, drugi tydzień, na razie wystarczy że jesteście, że o sobie myślicie. Wydaje się bardzo intensywnie. Macie podobne preferencje seksualne, lubicie pieszczoty i czułe przytulanki, więc temperatura wyznań nieznacznie się podnosi. Wasza internetowa przyjaźń rozkwita, w końcu facet niczego od Ciebie nie chce. Niczego nie żąda. Tylko podziwia. Dziewczyna - cud, miód, ultramaryna.

Nabierasz do niego coraz większego zaufania, wymieniacie się w końcu mailami. I wtedy się zaczyna. Zostajesz zasypana głupimi dowcipami, gifami z silnym seksualnym podtekstem, często wyuzdanymi. Czymś, co uważałaś zawsze za śmieci, czymś co Ciebie w ogóle nie bawi. Jest za to cholernie seksistowskie. Zaczynasz drążyć, zadawać niewygodne pytania, aby się upewnić, że wyciągnęłaś właściwe wnioski.

I dostajesz odpowiedź (cytat dosłowny): "WIESZ ZE MOZEMY SIE SPOTKAC NARAZIE NA SKYPIE OBECNIE JESTEM W NORWEGII ZARABIAM NA LEPRZA EMERYTURE. PRAGNE PIESZCZOT I UROZMAICONEGO SEXU I CHCIALBYM TEGO OD PARTNERKI." Wówczas zdajesz sobie sprawę, że masz do czynienia z prymitywnym samcem. I nikim więcej. Szukającym tanich uciech. Przez telefon, przez Skype. Za darmo. Siedząc wygodnie przed laptopem zadajesz sobie pytanie, czy to już perwersja, czy... coś innego? Nie jesteś przecież purytanką o bardzo surowych zasadach moralnych i obyczajowych, ale na taki seksualny liberalizm masz również tylko jedną odpowiedź. VETO, PANOWIE!

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • mimmoza

    Veto zdecydowanie!Czasem jesteśmy naiwne,wierzymy,bo chcemy wierzyć,ale po co nam ten niesmak,rozczarowanie?

  • markaewa

    Pozostaje przede wszystkim niesmak. Po mężczyznach, którzy szukają tanich podniet. Podejrzewam, że większość z nich to żonaci faceci, którym skok w bok urozmaica szary żywot i daje trochę adrenaliny. Ja takich podniet skajpowych nie rozumiem, bo nie wystarczy mi tylko patrzenie :))) No, ale męski punkt widzenia może być zupełnie inny.

  • semiranna

    Cyberseks też jest dla ludzi. Jeśli ktoś znajduje przyjemność w obcowaniu na odległość, to nie widzę w tym nic złego. Ale w tym co napisałaś Ewo o nachalnych i niesmacznych tekstach, już tak. Seks w każdej formie musi przede wszystkim być akceptowany przez obie strony. Jeśli ktoś nie lubi seksu oralnego, to zmuszanie go do odbycia takiego właśnie stosunku będzie gwałtem nie tylko na jego ciele. Tak samo jest z cyberkiem. Jeśli chcą oboje, to proszę bardzo. Jeśli jednak atakuje się kogoś golizną i niewybrednymi słowami wbrew jego woli, to jest to rodzaj gwałtu.
    To kto i dlaczego szuka takich orgazmów, to osobny temat. Przez takie zachowania zlikwidowałam skajpa. W pewnym momencie miałam dość nachalności ze strony panów ze spuszczonymi spodniami na ekranie.

  • markaewa

    semiranno - wszystko jest dla ludzi :)) Nie mam nic przeciwko cyberseksowi. Jeśli komuś to odpowiada proszę bardzo. Mnie interesuje bezpośredni kontakt i zbliżenie w świecie prawdziwym. Nie jestem niewinną panienką. Na portalu randkowm - a piszę o jednym, grupa panów szuka bezpłatnych, i tylko o to im chodzi, usług. Tak to przynajmniej widzę. Gdyby dzwonili na portale typu "seks na telefon" lub coś w tym rodzaju, płaciliby duże pieniądze.
    Niekiedy ich natręctwo jest obrzydliwe. Spuszczone spodnie wydają się piękne chyba tylko tym panom.

© EWAZNIEBA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci